Dyrektor mówi “nie da się”, co dalej z religią między lekcjami?


Proszę o religię na “skrajnych” dla ucznia Jan Kowalski
Wnoszę o równomierne rozłożenie obciążenia okienkami pomiędzy wszystkich uczniów w szkole

Negatywne konsekwencje dla całego społeczeństwa
Co robić, żeby okienek nie było lub chociaż były rozłożone po równo?
Czego szukać?
Publiczne posty, wnioski, listy otwarte

Na zakończenie 


Przestań walczyć o przeniesienie zajęć z religii w szkole Twojego dziecka na pierwszą lub ostatnią lekcję. Zacznij walczyć o równe rozłożenie obciążenia ‘okienkami’ między wszystkich uczniów w szkole.

W tekście często użyję sformułowania “religia na skrajnych”, chodzi tu o umieszczenie zajęć religii na pierwszej lub ostatniej lekcji w planie ucznia.

Wielokrotnie miałem okazję zapoznać się z korespondencją jaką prowadzili ze swoimi szkołami rodzice. Odpowiedzi od dyrektorów szkół, które w ostatnich latach otrzymywali nie raz wprawiały mnie w osłupienie. Brak wiedzy i kompetencji jest wstrząsający. W jednej ze szkół dyrektor oficjalnie (pisemnie) odmawia zmiany planu ponieważ “musi zapewnić ciągłość pracy nauczyciela”. W innym piśmie dyrektor nie odróżnia pojęcia “zwolnienie z religii” od “nie zapisanie na religię”.

Niemalże codziennością jest utrudnianie uczniom, na różne sposoby możliwości nie chodzenia na religię. Od najprostszych takich jak informowanie, że “z religii nie wolno się wypisać” do straszenia słowami, że “lepiej dziecka nie wypisywać z religii ponieważ będzie musiało samo siedzieć na korytarzu”.

W innej ze szkół dyrekcja zadała sobie trud sprawdzając co robią uczniowie nie chodzący na religię w czasie wolnym po lekcjach! Po analizie doszli do wniosku, że gdyby nie było “okienka” i uczniowie ci mogliby kończyć zajęcia godzinę wcześniej to i tak nie mają, w odzyskanym czasie żadnych zajęć pozalekcyjnych. O wynikach swojego “śledztwa” poinformowali rodziców pisemnie! To trochę tak jakby pracodawca sprawdził, czym zajmują się kobiety po pracy i uznał, że ich potrzeby są tak mało istotne, że mogą zarabiać 18,5% mniej…. Jeżeli już koniecznie muszą zarabiać tyle samo co mężczyźni, to przynajmniej powinny spędzić w pracy o 68 dni dłużej, bo przecież pracodawca sprawdził, że nie ma jeszcze dzieci, a obiad dla męża trzeba przygotować dopiero na 18.00. Niedorzeczność.

Czy dyrekcja szkoły sprawdziła co po lekcjach robią inne grupy dzieci? Czy może sprawdzono tylko tą jedną grupę? Jeżeli tylko tą jedną grupę to dlaczego? Możliwe, że w szkole są całe klasy dzieci, które w większości po lekcjach “nic nie robią” i również mogłyby w swoim planie przyjąć jedno lub dwa “okienka”. Dużo łatwiej byłoby ułożyć plan lekcji.

Religia między lekcjami to ciągle bardzo popularne zjawisko w większości polskich szkół. To problem, na którego rozwiązanie szukają recepty zdesperowani rodzice i uczniowie. Choć nie ma jednej skutecznej metody, która rozwiązywałaby niedogodność w każdej szkole, to opiszę sposób, który w praktyce sprawdza się całkiem dobrze. Sposób sprawdzony przeze mnie i wielu znajomych, którym z ogromną przyjemnością “sprzedaję” zdobywane latami know how. Znajomi, którzy często wracają do mnie z pozytywną informacją o treści: “Paweł, udało się!”

Proszę o religię na “skrajnych” dla ucznia Jan Kowalski

Podstawowy algorytm (który często nie działa), od którego zwykle zaczynamy “boje” o religię na pierwszej lub ostatniej lekcji jest prosty, szukamy w internecie pisma do dyrekcji z prośbą o umieszczenie religii w dogodnych godzinach. Wzorów i druków takich wniosków jest bardzo dużo, wszystkie prawidłowo powołują się na Art 32 Konstytucji RP, Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z dnia 17 maja 1989 r., . Do gotowego wniosku zwykle wystarczy podstawić imię i nazwisko ucznia, gotowe. Wysyłamy do szkoły.

Niektórzy twierdzą, że po takim piśmie, religia w klasie zainteresowanego pojawia się na “skrajnych”. Jeżeli faktycznie się udało to świetnie. Choć zwykle dowiadujemy się, że “nic nie da się zrobić”. Często dyrektor uzasadnia swoją wypowiedź twierdząc, że próbowali na różne sposoby, ale niestety, nie było możliwości.

Poniżej kilka typowych odpowiedzi dyrektorów, które zwróciły moją uwagę.
Nie da się bo:

  • mamy tylko jednego katechetę
  • lekcje będą kończyły się o 17.00
  • od godziny 15.00 wynajmujemy sale prywatnym firmom
  • katecheta nie zaakceptuje dodatkowych “okienek”
  • religia nie może być rano bo sanepid to podważa
  • żadne przepisy nie mówią o tym, że religia ma być na “skrajnych”
  • zgodnie z przepisami religię można umieszczać między lekcjami
  • katecheta ma obiad o 13.00 (tak było, przysięgam!)
  • nie mam na to żadnego wpływu, proszę w tej sprawie pisać do ministerstwa

Choć zwykle płaczę ze śmiechu, gdy dopisuję na listę kolejne górnolotne pomysły dyrektorów, to muszę przyznać, że nie te odpowiedzi są najgorsze. Najbardziej przeraża, że jako społeczeństwo, bardzo często (prawie zawsze) akceptujemy zaprezentowane przez władzę stanowisko jako poprawne, które należy niemalże przyjąć za dogmat. Tak bardzo przywykliśmy do tego, że podstawowe prawa zagwarantowane w konstytucji są naruszane. Przyzwyczailiśmy się, że władza robi co chce i przyjmujemy to za normalne. Bez głębszego zastanowienia, uznajemy fakt, że katecheta, który nie zgodzi się na dodatkowe “okienko” w planie lekcji jest tak ważny, że należy jemu podporządkować działanie całej szkoły.

Wydaje mi się, że większość rodziców niestety na tym kończy swoje działania ze smutkiem i “zrozumieniem” przytakując dyrekcji, a to błąd.

Nie dajmy się zbyć, nie wierzmy w “nie da się”.

Tak, jestem świadom istnienia Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach


§3 p3. Szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy nie korzystają z nauki religii lub etyki w szkole.

W efekcie szkoły nagminnie i bez żadnego namysłu umieszczają religię między innymi lekcjami co bezpośrednio prowadzi do nierównego traktowania zawsze tej samej grupy uczniów. Dochodzi do dyskryminacji ponieważ “okienka” w planie lekcji mają tylko uczniowie, którzy nie chodzą na religię. Uczniowie, którzy chodzą na religię nigdy nie mają żadnego “okienka”.

Można próbować udowadniać dyrekcji, że powyższy przepis jest niezgodny z konstytucją, jednak w praktyce to nie działa. Tym punktem rozporządzenia podpierają się również w kuratoriach, urzędach, a nawet radni na komisjach oświaty.

Ok, to teraz będzie to samo, ale zupełnie inaczej:)

Wnoszę o równomierne rozłożenie obciążenia “okienkami” pomiędzy wszystkich uczniów w szkole

Czy widzisz różnicę? Zmieniając tylko tytuł narracji zaczynasz walczyć o równe prawa w szkole, o demokrację, o odpowiednie traktowanie CAŁEJ społeczności uczniowskiej (nie tylko Twojego dziecka). Takie podejście przyciąga jak magnes nie tylko uczniów i rodziców z Twojej szkoły. W jednej chwili zaczynają interesować się radni, lokalne gazety i portale internetowe. Wcześniej miałaś/eś łatkę osoby roszczeniowej, konfliktowej, a może nazywano Ciebie pieniaczem? Teraz zaczynasz dbać o równe traktowanie wszystkich uczniów w szkole. Jeżeli robisz to na własnym podwórku, to nie zdziw się gdy nagle na spacerze odbierzesz gratulację od przypadkowych przechodniów “brawo, dzięki Panu uświadomiłem sobie gdzie naprawdę leży problem z organizacją religii w szkole”.

Jeżeli do tej pory obdarowywano Cię potępieniem społecznym, bo walczysz tylko o komfort swojego dziecka, bo wypisałaś/eś dziecko z religii, to pora by role się obróciły. Nie ma żadnych przeszkód ku temu, aby potępieniem społecznym obdarzyć dyrektora, który nie potrafi ułożyć planu, tak by uczniowie nie mieli “okienek” (albo przynajmniej nie byli nimi obciążeni mniej więcej po równo).

Hipotetyczna sytuacja: szkoła, 500 chłopaków i 100 dziewczyn. Problematyczne lekcje WF. Chłopacy zawsze mają WF między lekcjami lub na ostatniej lekcji. Dziewczyny prawie zawsze mają WF po “okienku”, tak od kilku lat, semestr w semestr. Chłopcy nigdy nie mają “okienek”, dziewczyny prawie zawsze.

Jak skomentujesz taką sytuację? Owszem: nierówne traktowanie, prześladowanie, upośledzenie, dyrektor do zwolnienia, nękanie, dyskryminacja, szykanowanie kobiet!

Dlaczego tak często, gdy dokładnie ta sama sytuacja dotyczy religii – nabieramy wody w usta? Sorry, koniec z tym.

Każdy uczeń w szkole może mieć “okienko”, przerwa od zajęć, trwająca 45 minut lub dłużej to nie jest “przywilej” uczniów wyznania innego niż rzymskokatolickie i bezwyznaniowych. W tym czasie dyrektor zapewnia mu bezpieczeństwo (wynika to z Ustawa Prawo Oświatowe Art. 68. 1., Ustawa Karta Nauczyciela Art. 7. 2. oraz rozp. MENiS z dnia 31 grudnia 2002 r. § 2.). Dlaczego szkoły tworzą “okienka” tylko dla uczniów nie chodzących na religię rzymskokatolicką? Oczywiście najlepiej gdyby “okienek” nie było wcale, ale jeżeli już muszą być to nie może być tak, że zawsze w pierwszej kolejności są one przydzielane uczniom nie zapisanym na religię.

Paradoksalnie uważa się, że umieszczenie religii po “okienku” byłoby “krzywdzące dla dzieci uczęszczających na religię” – to są dokładnie słowa, które osobiście usłyszałem od wicedyrektor jednej z lokalnych szkół. Takie jest myślenie większości z nas, tak nas wychowano, tak uczono nas w szkole. Jeszcze kilka lat temu sam nie podważyłbym tej wypowiedzi. Umieszczanie etyki w godzinach popołudniowych i “okienka” dla uczniów nie chodzących na religię krzywdzącymi już nie są? Halo, dlaczego tak trudno nam to zauważyć?

Możliwe, że przy obecnym stanie prawnym (który niewątpliwie wymaga gruntownej zmiany), rozsądnym rozwiązaniem, w przepełnionych szkołach, byłoby umieszczenie jednej religii między lekcjami obowiązkowymi, a drugiej religii po jednogodzinnej przerwie po ostatniej lekcji obowiązkowej. W efekcie każdy uczeń w szkole (zarówno ten chodzący na religię jak i nie chodzący na religię) miałby w swoim planie lekcji jedno czterdziestopięcio minutowe “okienko”. Czy w takiej sytuacji, przypadkiem nie będzie jeszcze łatwiej ułożyć planu lekcji?

Mimo, że powyższa kąśliwa i ironiczna propozycja jest rozwiązaniem bardzo dalekim od ideału, to twierdzę, że jej zastosowanie byłoby uświadomieniem społeczeństwu jak bardzo obecna sytuacja wymaga poprawy.

Jest to dla mnie w 100% zrozumiałe, że ze względów kadrowych bądź lokalowych zdarza się, że szkoła jest zmuszona umieścić w planach lekcji “okienka”. Dyrekcja powinna dążyć do rozłożenia tych “okienek” po równo dla wszystkich uczniów. Może warto zaproponować to w Twojej szkole, a nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki okaże się, że “okienek” być nie musi.

Negatywne konsekwencje dla całego społeczeństwa

Ważne! Nierówne traktowanie dzieci ze strony dyrekcji jest zauważane nie tylko przez dzieci pokrzywdzone. Ten proces bacznie obserwują uczniowie uprzywilejowani. Nasze dzieci uczą się i wyniosą złe doświadczenie w dorosłe życie. Wielu z nich zdecyduje się zastosować w przyszłości poznane w szkole, naganne zachowania. Powszechnie stosowana praktyka przez najwyższą władzę w szkole ma negatywny wpływ na całą społeczność tej szkoły. Samych konsekwencji dla dzieci poszkodowanych można wymieniać niemal bez końca, a w każdej szkole wygląda to nieco inaczej.

Czy ktoś jeszcze odważy się powiedzieć, że religia między lekcjami to problem tylko tych którzy na te zajęcia nie są zapisani? Wiem, że odpowiedź brzmi “nie”.

Cywilizacyjny regres będzie trwał tak długo, jak długo nie uporządkujemy sytuacji w szkołach. Pokazywanie młodym ludziom, nawet tym innych wyznań i niewierzącym, jak ważna w społeczeństwie jest nadrzędność tylko jednej religii sprawia, że nawet w dorosłym życiu często nie są w stanie zrozumieć, że proboszcz nie jest najważniejszą instytucją w mieście. Jak uczyć dorosłych demokracji, jeżeli już w szkole “szczepimy” ich, aby na demokrację byli odporni?

Co robić, żeby “okienek” nie było lub chociaż były rozłożone po równo?

Zakładam, że metodę tradycyjną polegającą na podstawieniu danych dziecka w formularzu i wysłaniu go do szkoły masz już za sobą. Jeżeli nie poskutkowało to doczytałaś/eś, aż tutaj i jesteś w punkcie wyjścia tj. dyrektor mówi “nie da się”.

Całość wymaga odrobinę czasu i pracy. Najpierw musisz sprawdzić, czy faktycznie “okienka” mają zawsze Ci sami uczniowie, lub uczniowie wybrani zawsze z tej samej grupy. Wbrew pozorom nie jest to wcale skomplikowane. Z pomocą przychodzi Ustawa o Dostępie do Informacji Publicznej.

Od razu zaznaczam, że to nic trudnego, jeżeli jeszcze nie miałaś/eś z tym do czynienia to posłuchaj tutaj, niecałe pół godziny wykładu Szymona Osowskiego rozwieje wszystkie wątpliwości.
http://radiopoznan.fm/audycja/warto-posLuchaC/jawnosc-to-ciagle-czarna-magia.html

Komu mam to udowadniać?

Oczywiście dyrektor wie, ale na 100% nie wiesz tego Ty, nie wiedzą tego uczniowie, rodzice z Twojej szkoły, nie wiedzą inni mieszkańcy Twojej miejscowości, nie wiedzą radni, nie wiedzą lokalne media. Dlatego musisz mieć dowody.

Na początek wysyłasz do szkoły mailem lub pocztą wniosek o następującej treści:

WNIOSEK O UDOSTĘPNIENIE INFORMACJI PUBLICZNEJ

Zgodnie z art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP i art. 10 ust. 1 ustawy mówiącej o dostępie do informacji publicznej, wnoszę o przesłanie następującej informacji publicznej:

    1. planów lekcji wszystkich oddziałów oraz oddziałów wirtualnych
    2. planów lekcji wszystkich uczniów nauczania indywidualnego
    3. planów/grafików poszczególnych nauczycieli
    4. przydziału sal
    5. maksymalnej ilości uczniów mogących uczestniczyć w zajęciach w każdej z sal
    6. wszystkich kryteriów (lista priorytetów) jakie były wprowadzone do systemu komputerowego podczas układania planów lekcji wraz z oznaczeniem wagi/priorytetu każdego z kryteriów
    7. liczby uczniów w poszczególnych oddziałach
    8. liczby uczniów którzy złożyli oświadczenia o chęci udziału w zajęciach z religii rzymskokatolickiej z podziałem na klasy
    9. liczby uczniów którzy złożyli oświadczenia o chęci udziału w zajęciach etyki z podziałem na klasy

Wnoszę o przesłanie wskazanej informacji z podziałem na ostatnie cztery semestry, na mój adres email.

Na odpowiedź czekamy 2 tygodnie. Odpowiedzi zazwyczaj są pozytywne, zdecydowana większość szkół bez problemów udostępnia wszystkie wnioskowane informacje. Najwięcej kłopotu sprawia dyrektorom lista priorytetów. Jednak warto być dociekliwym, bo to dość istotny element układanki. Niektóre szkoły przesyłają listę bez wahania, inne “udają”, że nie wiedzą o co chodzi. W efekcie otrzymujemy całkiem sporą paczkę danych, w których zawsze znajdziemy coś interesującego dla siebie.

W razie problemów z uzyskaniem odpowiedzi ze szkoły polecam kontakt ze Stowarzyszeniem Sieć Obywatelska Watchdog Polska na https://porady.siecobywatelska.pl/. Pamiętaj, szkoła nie może Wam odmówić udzielenia informacji. Szkoła nie może powoływać się na ochronę danych osobowych, nie może żądać wysyłania wniosku na żadnym specjalnym formularzu.

Plany lekcji to są informacje publiczne, tak samo jak np wynagrodzenia dyrekcji i nauczycieli, o które przy okazji też możecie zapytać, co zgodnie potwierdzają wyroki WSA i NSA.

Co czuje dyrektor, który właśnie odkrył przed Tobą wszystkie “tajemnice” szkoły? Jest w pełni świadom, że teraz Ty wszystko wiesz i na żadną wymówkę typu “nie da się”, po prostu nie dasz się nabrać.


Czego szukać?

W pierwszej kolejności dowodów na to, że szkoła nie podjęła żadnych kroków w celu unikania “okienek”:

  1. W ogóle nie uwzględniono uczniów nie chodzących na religię podczas układania planów lekcji. To chyba powszechna praktyka. Plany lekcji układa się tak jakby na religię chodzili wszyscy uczniowie. Uczniowie nie chodzący na religię zwykle mają w swoich planach lekcji wpisaną religię. Z pewnych głęboko zakorzenionych względów, uczniowie Ci traktowani są gorzej niż inni, np nie chodzący na etykę lub chodzący na język niemiecki, a nie na hiszpański. Dlaczego, tak nas wychowano.ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ z dnia 25 sierpnia 2017 r. § 21 3. Prowadzenie dziennika elektronicznego wymaga: 5) umożliwienia bezpłatnego wglądu rodzicom do dziennika elektronicznego, w zakresie dotyczącym ich dzieci.Czyli nie w żadnym innym zakresie. Dlatego uczeń nie zapisany na religię nie ma w swoim planie lekcji religii. Może się wydawać, że takie fałszowanie szkolnej dokumentacji to tylko formalność, ale w praktyce może być ważnym czynnikiem psychologicznym. W poprawnie przygotowanym planie lekcji faktycznie będą “okienka”, w końcu będą musieli dostrzec to rodzice, uczniowie, nauczyciele i dyrekcja. Dyrektor, który wcześniej pokrętnie tłumaczył, że religia nie powoduje “okienek”, teraz będzie miał to przed oczyma, czarno na białym. To już jest ważny punkt zaczepienia do dalszych dyskusji.

    W Librusie funkcjonalność pozwalająca na zróżnicowanie planów lekcji dla poszczególnych grup danej klasy nazywa się “klasy wirtualne”.

  2. Przykładowe możliwości zmiany planu lekcji w celu zmniejszenia ilości “okienek”. To nie Twoje zadanie, żeby poprawnie ułożyć plan lekcji, od tego w szkole jest dyrekcja, niestety często niezdolna do poprawnego działania. Dlatego warto przejrzeć plany uczniów, nauczycieli i przydział sal, a następnie spróbować na własną rękę dokonać drobnych zmian. Pokażesz w ten sposób, że się da, że dyrekcja nie podjęła żadnych kroków w celu naprawy wadliwej sytuacji. Zdobędziesz w ten sposób uznanie i poparcie lokalnej społeczności, która wcześniej była święcie przekonana, że “się nie da”. Aha, i nie daj sobie wmówić, że Twoja propozycja nie wchodzi w grę, ponieważ katecheta zażyczył sobie salę z projektorem, bo nie umie obsłużyć tablicy interaktywnej. Czy zostałyby zaakceptowane “okienka” w planie ucznia gdyby to matematyk nie potrafił obsłużyć nowoczesnej tablicy?
    ­
  3. “Okienka” nauczycieli/katechetów vs “okienka” uczniów – czy to nie “zabawne” kiedy spoglądasz w plan lekcji i widzisz, że spora część uczniów ma po 2 “okienka” (a czasem nawet 4 jeżeli chodzą na etykę), tymczasem niektórzy nauczyciele mają jedno “okienko” albo wcale? Zdarza się, że plan lekcji układany jest pod katechetę i jego wymagania. Dyrekcja oczywiście będzie tłumaczyć, że katecheta uczy jeszcze w innej szkole lub że jest brak katechetów i muszą się dostosować do tego co mają. Serio, to nie jest powód dla którego kolejny semestr z rzędu gorszy plan lekcji mają mieć uczniowie, którzy akurat katechety nie potrzebują.
    Przeraża mnie postawa dyrekcji, nauczycieli i rodziców, którzy akceptują wypieszczone plany lekcji katechetów. A gdyby tak nauczyciel fizyki był jedyny w szkole z pięknym planem, czy wtedy też zaakceptujemy to rozwiązanie? Nawet jeżeli tak, to przez ile semestrów?
    ­
  4. “Złośliwości” ze strony dyrekcji. A może to nie była złośliwość, po prostu lokalny biskup tak kazał? Porównaj plany lekcji klas, w których 100% uczniów uczęszcza na religię (tak, ciągle jeszcze są takie klasy), z planami klas gdzie znajdują się uczniowie nie zapisani. Zdarza się, że klasy gdzie wszyscy uczniowie są zapisani – mają religię zazwyczaj na “skrajnych”, a klasy gdzie część uczniów nie chodzi – mają religię umieszczoną po środku. Przypadek?“Ks. Michał Borda, dyrektor Wydziału Katechetycznego Diecezji Sosnowieckiej w rozmowie z Onetem tłumaczy, że problemem pozostaje organizowanie przez niektóre szkoły zajęć z religii wyłącznie na początku lub końcu w planie lekcji. Jego zdaniem to ma wpływ na decyzje uczniów.”

    Czy przedstawiciele Kościoła Rzymskokatolickiego interweniują bezpośrednio w szkołach gdy dowiadują się, że umieszcza się religię na “skrajnych”? Warto publicznie pokazać plany lekcji i zadać głośno to pytanie.
    ­
  5. Przepełnienie szkoły lub braki kadrowe – jest bardzo powszechnie używanym terminem choć nie występuje to sformułowanie nigdzie w ustawie. Jeżeli w planach lekcji zauważysz, że niektóre klasy zaczynają zajęcia znacznie później niż pozostali, a może jest w szkole dwuzmianowość, jeżeli niektóre zajęcia odbywają się w bibliotece lub szkoła wynajmuje dodatkowe pomieszczenia, to sygnał, że szkoła jest przepełniona. Jest to idealna przesłanka ku temu by dyrekcja wystąpiła do biskupa diecezjalnego z prośbą o zmniejszenie ilości godzin z religii z dwóch do jednej tygodniowo.Zmniejszenie tygodniowego wymiaru godzin ww. przedmiotów jest zgodne z § 8. Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. W przypadku lekcji religii wymagana jest zgoda właściwego biskupa diecezjalnego Kościoła katolickiego albo władz zwierzchnich pozostałych kościołów i innych związków wyznaniowych, w związku z tym wnoszę o wystąpienie o rzeczoną zgodę. O wymiarze tygodniowym lekcji etyki decyduje dyrektor szkoły.Może nie wydaje się to oczywiste, ale jest to rozwiązanie bardzo popularne i stosowane w wielu szkołach w Polsce.  Np w 2020 roku w Gdańsku było takich szkół 16, a w 2019 w Warszawie aż 77. Dlatego właśnie ewentualna odmowa ze strony dyrekcji na podjęcie tych kroków wydaje się być zupełnie nieuzasadniona.
    https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,26649645,mniej-religii-w-szkolach-w-gdansku-mimo-obietnic-slawoja-leszka.html
    https://tvn24.pl/polska/szkoly-bez-lekcji-religii-ile-jest-w-calej-polsce-dane-men-ra992987-2587445

    W tym punkcie taka ciekawostka, w klasie mojego syna, na 22 osoby, na religię nie chodziło tylko troje uczniów. Zapytałem wszystkich rodziców czy chcieliby zmniejszenia ilości godzin z religii. Bardzo byłem zaskoczony gdy zdecydowana większość opowiedziała się na “tak”, a tylko jedna z mam była przeciwko. Temat ruszył, to samo zaproponowałem na radzie rodziców gdzie również poparcie było duże. Ośmieszyła się tylko dyrekcja, która z bliżej nieznanych przyczyn “boi” się wysłać wniosek do biskupa. Ba.. dyrekcja tak bardzo była przerażona, że chyba dla własnego spokoju po prostu umieścili religię na “skrajnych”. No cóż, cel osiągnięty. Do teraz głowię się czego tak bardzo boi się dyrekcja?

Publiczne posty, wnioski, listy otwarte

Niezależnie co znajdziesz w otrzymanej ze szkoły dokumentacji, to z pewnością, bez większych problemów wykażesz, że w szkole “okienka” mają zawsze Ci sami uczniowie (lub uczniowie wybrani zawsze z tej samej grupy).

Świetnie! Teraz już wiesz, że słowami “nie da się” dyrektor po prostu Ciebie okłamał lub przynajmniej nieświadomie wprowadził w błąd. Co dalej z tym? Droga do sukcesu jest już bardzo krótka. Zebrane dowody ubierz w pismo. Możesz dać szkole jeszcze jedną szansę i wysłać je tylko do dyrekcji lub od razu opublikować na lokalnych grupach społecznościowych, na swoim blogu czy facebooku, wyślesz do miejskich portali internetowych, pokażesz radnym i kuratorium. Jeżeli czujesz się na siłach to zapewniam , że rozwiązanie w formie listu otwartego jest zdecydowanie bardziej skuteczne i efektywne. Przynajmniej warto z tego rozwiązania skorzystać na rozpoczęcie Twojego dialogu ze szkołą.

Działam w tych tematach od ponad 4 lat, zwykle od organu prowadzącego, od kuratorium i od dyrekcji, czy komisji oświaty można się tylko odbijać, jeden post na FB znacznie przyspiesza procedowanie i poprawia skuteczność, wpływa bardzo pozytywnie na końcowy efekt. Ponadto coś takiego jest ogromnym wsparciem dla lokalnej społeczności, która wcześniej nie miała odwagi protestować w tych “trudnych” sprawach. Nagle coś trudne jak wyprawa na księżyc staje się spacerkiem do spożywczego. Inni to widzą, zadają pytania, potem sami działają w swoich szkołach. Robiąc takie rzeczy “w tajemnicy” oddziaływanie społeczne jest dużo mniejsze.

Przykładowy publiczny mój post na FB:
https://www.facebook.com/nijakowskipawel/posts/3932212033458406

Możecie też wykopać na stronę główną wykop.pl:
https://www.wykop.pl/link/5869939/katecheta-z-idealnym-planem-lekcji-reszta-nauczycieli-sito/

Przykładowy list otwarty, który został opublikowany w kilku portalach internetowych, a nawet w lokalnej drukowanej prasie:
https://www.facebook.com/nijakowskipawel/posts/3286662774680005

Tu moja koleżanka Aleksandra Ciepluch opowiedziała publicznie o szkole swoich dzieci.
https://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/7,79351,26259236,rodzice-niezadowoleni-z-planow-lekcji-jestem-przeciwna-religii.html

Uzbrojona/y w wiedzę o wszystkich planach lekcji, grafikach nauczycieli i przydziale sal itp bez problemu wykażesz publicznie, że trzy poniższe akty prawne zostały przez szkołę naruszone.

Konstytucja RP (art. 32) stanowi, że wszyscy są wobec prawa równi i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne (ust. 1). Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny (ust. 2).

art. 3 ust. 1 Konwencji o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze, sprawą nadrzędną będzie najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.

Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe

Art. 5. Nauczyciel w swoich działaniach dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych ma obowiązek kierowania się dobrem uczniów

Wszystko jest możliwe, jeżeli komuś się wydaje, że w szkole konstytucja, czy konwencja o prawach dziecka nie obowiązuje to z pewnością przekona go preambuła ustawy o systemie oświaty.

Oświata w Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wspólne dobro całego społeczeństwa; kieruje się zasadami zawartymi w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także wskazaniami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencji o Prawach Dziecka. Nauczanie i wychowanie – respektując chrześcijański system wartości – za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki. Kształcenie i wychowanie służy rozwijaniu u młodzieży poczucia odpowiedzialności, miłości ojczyzny oraz poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego, przy jednoczesnym otwarciu się na wartości kultur Europy i świata. Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności.

W ostatnim kroku pozostanie już tylko formalność. Ogólny zarys wniosku, który proponuję wysłać do szkoły umieszczam poniżej.

Wniosek z art. 241 Kodeksu Postępowania Administracyjnego

Wnoszę o rozłożenie niezbędnego obciążenia tak zwanymi “okienkami” – przerwami trwającymi 45 minut lub dłużej, umieszczonymi pomiędzy zajęciami obowiązkowymi, po równo między wszystkich uczniów szkoły.

Uzasadnienie:

Każdy uczeń w szkole może mieć “okienko”, przerwa od zajęć, trwająca 45 minut lub dłużej to nie jest “przywilej” uczniów wyznania innego niż rzymskokatolickie i bezwyznaniowych. W tym czasie dyrektor zapewnia mu bezpieczeństwo (wynika to z Ustawa Prawo Oświatowe Art. 68. 1., Ustawa Karta Nauczyciela Art. 7. 2. oraz rozp. MENiS z dnia 31 grudnia 2002 r. § 2.). Dlaczego Szkoła XXX tworzy “okienka” tylko dla uczniów nie chodzących na religię rzymskokatolicką? Oczywiście najlepiej gdyby “okienek” nie było wcale, ale jeżeli już muszą być to nie może być tak, że zawsze w pierwszej kolejności są one przydzielane uczniom nie zapisanym na religię.

Możliwe, że przy obecnym stanie prawnym (który niewątpliwie wymaga gruntownej zmiany), rozsądnym rozwiązaniem w Szkole XXX, będzie umieszczenie jednej religii między lekcjami obowiązkowymi, a drugiej religii po jednogodzinnej przerwie po ostatniej lekcji obowiązkowej. W efekcie każdy uczeń w szkole (zarówno ten chodzący na religię jak i nie chodzący na religię) miałby w swoim planie lekcji jedno czterdziestopięciominutowe “okienko”. Ponadto, zastosowanie takiego rozwiązania znacznie ułatwi układanie planu lekcji.

Konstytucja RP (art. 32) stanowi, że wszyscy są wobec prawa równi i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne (ust. 1). Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny (ust. 2).

Z poważaniem

Na zakończenie

Jeszcze jedno, na wypadek gdyby komuś pomyliło się Państwo demokratyczne z proletariatem i dyktaturą. Nie daj się wyprowadzić w pole gdyby próbowali Tobie wmówić, że plany lekcji układa się tak, żeby pasowały większości, bo takie są zasady demokracji. Regułą we współczesnej demokracji jest też ochrona praw mniejszości. Zawsze można podeprzeć się wikipedią:

Ustrój demokratyczny podlega również krytyce ze strony republikanizmu. Już od starożytności zwolennicy tego nurtu filozoficznego wskazują, że demokracja może być także formą tyranii, jeśli jest traktowana jedynie jako rządy większości (tyrania większości). Większość może wtedy zadecydować o naruszeniu praw mniejszości. Republikanie wskazują więc, że demokratyczna władza musi funkcjonować w ramach prawnych. To rządy prawa, a nie rządy większości powinny być naczelną zasadą ustrojową.

Niestety, demokracji nie nauczono nas w szkole i nadal się nie uczy, ale to już całkiem osobny temat, do którego zgłębienia zachęcam, zaczynając np. od tego tekstu Aliny Czyżewskiej: https://publicystyka.ngo.pl/w-szkolach-nie-ma-demokracji-felieton-czyzewskiej

Na zakończenie chciałbym ubiec komentarze osób, które napiszą, że w Polsce mamy dużo więcej trudniejszych i pilniejszych problemów niż religia między lekcjami np. ochrona środowiska, prawa kobiet, uchodźcy, lgbt, aborcja i setki innych.

Uważam, że powyższych tematów nie będziemy w stanie nigdy rozwiązać dopóki religia będzie w szkole, a łatwo się jej ze szkoły nie pozbędziemy. Jesteśmy jednak w stanie działać, by zapewnić jej miejsce na “skrajnych” godzinach w planach lekcji. Ze swoich własnych obserwacji doskonale widzę, że religia umieszczona na pierwszej czy ostatniej lekcji prowadzi wprost do desakralizacji szkoły. Nagle uczniowie hurtowo wypisują się z religii, a w ślad za tym znikają ze szkoły obchody takie jak święta JP2, znikają religijne gazetki z korytarzy, nagle ksiądz przestaje odwiedzać szkołę na rozpoczęcie roku szkolnego, a rekolekcje stają się kolejnym długim weekendem.

Młodzi rodzice nieświadomie lub pod wpływem najbliższej rodziny zapisują dzieci na zajęcia nad którymi żadnej kontroli nie ma ani dyrektor, ani minister. Co opowiadają na religii w szkole? Poszukaj w internecie, historii są miliony. Poczytaj je i miej na uwadze, że nie są to opowieści zabrane 30 lat temu, gdzieś w lesie, na końcu polski. Przez ostatnie 4 lata słyszałem takich wiele, opowiedzianych osobiście, tutaj w dużym mieście w Poznaniu i okolicach.

Religia w szkole to problem gospodarczo – polityczny, na wysokim szczeblu rozmawia się jedynie o jej finansowaniu z budżetu Państwa i dość ogólnie o obecności tego przedmiotu w szkole. Prawdziwym i palącym problemem społeczeństwa, nas rodziców i naszych dzieci jest nagminne umieszczanie religii między lekcjami.

Inne propozycje dla dyrekcji

  1. Połączenie religii w bloki, dwie religie “sklejone” ze sobą znacznie ułatwiają ułożenie planu, okazuje się, że trzeba znaleźć, aż dwa razy mniej miejsc w planie gdzie należy umieścić religię na skrajnych. Są szkoły, które stosują to rozwiązanie.
  2. O zmniejszeniu ilości godzin etyki z dwóch do jednej tygodniowo decyduje dyrektor, to rozwiązanie również znacznie ułatwi układanie planu lekcji. Jedna lekcja etyki w tygodniu zdaje się być powszechnym rozwiązaniem.

Jeszcze drobna sugestia na koniec. Sam tego wszystkiego nie wymyśliłem, to tylko połączenie wiedzy i pomocy zdobytej głównie od dwóch organizacji:

Fundacja Wolność od Religii – https://wolnoscodreligii.pl/wesprzyj/
Sieć Obywatelska Watchdog Polska – https://siecobywatelska.pl/wlacz-sie-wiecej/

Skorzystałaś/eś z powyższego tekstu. To już wiesz gdzie i jak komu podziękować 🙂 .

Trzymam kciuki.

Paweł Nijakowski

 

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Robert O.
Robert O.
4 miesięcy temu

Dzięki. Dodałem do ulubionych!

1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x